Na wodzie łatwo zlekceważyć jedzenie i picie, a to one decydują, czy po kilku godzinach wiosłowania masz jeszcze siłę i humor. Wiosłowanie spala sporo energii – orientacyjnie od trzystu do pięciuset kalorii na godzinę spokojnego tempa – więc prowiant dobiera się pod wysiłek, upał i brak lodówki. Poniżej podpowiadam, co zabrać na krótki i na kilkudniowy spływ, jak to spakować i dlaczego wody nie czerpie się wprost z rzeki.
Co się nie psuje bez lodówki – a czego unikać
Podstawą prowiantu na wodzie jest to, co znosi upał. Bezpiecznie zabierają się orzechy, bakalie i batony energetyczne, suchy prowiant – sucharki, wafle ryżowe, herbatniki, paluszki – oraz pieczywo, ser żółty i konserwy: mięsne, rybne i warzywne. Do chrupania sprawdzają się twarde warzywa, na przykład marchew czy papryka. Unikać warto wszystkiego, co szybko psuje się w cieple: nabiału, surowego mięsa, wędlin oraz sałatek i sosów na majonezie. Domowe kanapki najlepiej zjeść pierwszego dnia, bo dłużej nie przetrwają.
Na jednodniowy spływ: energia w zasięgu ręki
Na kilka godzin wystarczy prosty zestaw: kanapki na pieczywie, owoce, które nie rozgniotą się w bagażu, oraz orzechy i batony do podjadania w trakcie. Część przekąsek trzymaj pod ręką, w małym worku, a nie na dnie luku, żeby sięgnąć po nie bez dobijania do brzegu. Do tego woda, a w upał napój z elektrolitami. Więcej o pakowaniu całego bagażu piszę w poradniku, co zabrać na spływ.
Na kilkudniowy spływ z biwakiem: prowiant na dni
Na dłuższej trasie liczy się waga, trwałość i łatwość przyrządzenia. Dobrze sprawdzają się produkty sypkie – ryż w torebkach, makaron, kasza, płatki owsiane – konserwy oraz dania liofilizowane, które wystarczy zalać wrzątkiem. Na śniadanie owsianka z mlekiem w proszku i bakaliami, na obiad jednogarnkowe danie z kaszy albo makaronu z puszką ryby lub mięsa. Zabierz kubek, menażkę, nóż i łyżkę, a na dłużej mały garnek. Nie zakładaj, że dokupisz jedzenie po drodze – wiejskie sklepy bywają małe i zamykają się wcześnie.
Woda pitna: ile brać i dlaczego nie pić z rzeki
Wody bierz z zapasem – minimum trzy do czterech litrów na osobę na cały dzień, a w upał więcej. I rzecz najważniejsza: nie pij wprost z rzeki ani jeziora. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH zaleca traktować każdą wodę powierzchniową jak skażoną mikrobiologicznie, choćby wyglądała czysto, bo może zawierać bakterie i pierwotniaki z odchodów zwierząt czy ścieków. W sytuacji awaryjnej wodę trzeba przegotować przez co najmniej pięć minut, uzdatnić tabletkami albo filtrem, ale to zmniejsza jedynie ryzyko mikrobiologiczne, a nie usuwa zanieczyszczeń chemicznych. Dlatego wodę do picia najrozsądniej wieźć ze sobą, a uzdatnianie traktować jako ostateczność.
Gotowanie na biwaku i ogień w parkach
Do gotowania na trasie wygodniejszy od ogniska jest turystyczny palnik gazowy – szybszy, czystszy i mniej zależny od miejsca. Trzeba jednak pamiętać o przepisach: w parkach narodowych i rezerwatach ustawa o ochronie przyrody zakazuje palenia ognisk i używania otwartego ognia poza miejscami wyznaczonymi przez dyrekcję, a biwakowanie jest dozwolone tylko w wyznaczonych miejscach. Zakaz otwartego ognia obowiązuje też w lasach i w pasie do stu metrów od nich. Palnik również ma płomień, więc na terenie chronionym zakładaj, że jest zabroniony, i w razie wątpliwości pytaj dyrekcję parku, przez który płyniesz. O pozostałych zasadach na wodzie piszę w poradniku o bezpieczeństwie.
Jak spakować jedzenie, żeby nie zamokło
Prowiant chroni się przed trzema rzeczami: wodą, słońcem i zgnieceniem. Bazą jest worek wodoszczelny, a w środku szczelne pojemniki na kanapki i woreczki strunowe na drobne przekąski. Lepiej wziąć kilka mniejszych worków niż jeden duży – łatwiej upchniesz je w wąskich dziobie i rufie i równomiernie obciążysz kajak, co ułatwia sterowanie. Jedzenie woź w lukach, nigdy luzem na pokładzie, bo przy wywrotce popłynie z prądem. Odpuść szklane opakowania – są ciężkie i grożą stłuczeniem.
Śmieci zabierasz ze sobą
Wszystkie odpadki pakuj do szczelnego worka i zabieraj z trasy albo wyrzucaj do koszy na polach biwakowych – nie zostawiaj ich na brzegu ani nie zakopuj. Puszka rozkłada się kilkadziesiąt lat, plastik jeszcze dłużej, a w parkach zaśmiecanie jest wprost zabronione. Potrzeby fizjologiczne załatwiaj z dala od wody, żeby nie skazić rzeki czy jeziora. To ta sama zasada, dzięki której kolejne osoby zastaną brzeg czystym.
Krótko: co spakować do jedzenia
Na jeden dzień: kanapki na pieczywie, owoce, orzechy i batony pod ręką oraz woda z zapasem. Na kilka dni z biwakiem: do tego produkty sypkie, konserwy i dania liofilizowane, palnik z menażką oraz zapas wody i sposób jej uzdatnienia na wszelki wypadek. Wszystko trwałe, spakowane w worki wodoszczelne i wożone w lukach, a śmieci zabierane ze sobą.