Nie każdy spływ zaczyna się przy wypożyczalni i kończy na popularnym szlaku. Packrafting i bikerafting to sposób na wodę dziką, nieuczęszczaną i trudno dostępną – dla tych, którzy lubią wytyczać własne trasy i nie przeszkadza im kawałek marszu tam, gdzie nie dopłynie żaden klasyczny kajak.
Co to jest packrafting
Packraft to bardzo lekka, dmuchana łódź – waży zwykle 2–4 kg i po złożeniu mieści się w plecaku razem z rozkładanym wiosłem i lekką pompą (najczęściej workiem do napełniania powietrzem). Dzięki temu nosisz ją między akwenami: kawałek idziesz pieszo, kawałek płyniesz, i łączysz w jedną trasę odcinki wodne, których nie spina żadna wypożyczalnia. To otwiera wąskie, dzikie rzeki, górskie potoki i wyprawy w bezdroża, a przy okazji rozwiązuje odwieczny problem spływów w jedną stronę: transport z powrotem masz na plecach.
Jak dobrać packraft
Sprzęt różni się przeznaczeniem. Lekkie, proste modele świetnie sprawdzą się na spokojnej wodzie i przy dużej ilości marszu, gdzie liczy się każdy gram. Cięższe, z wyższymi burtami, fartuchem i usztywnionym dnem, dają sobie radę na bystrzejszej wodzie i lepiej trzymają kurs pod wiatr. Do bikeraftingu ważne są mocne uchwyty na pokładzie i wytrzymały materiał, bo rower obciąża dziób. Zaczynając, wybierz łatwiejszą wodę i sprzęt uniwersalny, a dopiero potem specjalizuj się w tę stronę, która cię wciągnie.
Co to jest bikerafting?
Bikerafting to packrafting z rowerem. Część trasy pokonujesz na rowerze, a gdy w drogę wchodzi woda – przeprawiasz się packraftem, z rowerem przypiętym pasami do dziobu – zwykle w poprzek, kołami w bok, nisko i możliwie blisko pokładu. Mocowanie musi się dać rozpiąć jednym ruchem, bo po wywrotce kilkunastokilowy rower trzeba umieć odpiąć od łodzi. To pozwala połączyć szlaki rowerowe z wodnymi i ułożyć pętlę, która na samym rowerze albo w samym kajaku byłaby niemożliwa: dojeżdżasz do rzeki, spływasz nią kilkanaście kilometrów i wracasz lądem inną drogą. Rower mocuj stabilnie i nisko, kołami do przodu, tak żeby nie zasłaniał widoku i nie podnosił środka ciężkości bardziej, niż to konieczne.
Dlaczego packrafting zyskuje na popularności w Polsce?
Wolność trasy i mobilność. Lekki sprzęt dowieziesz pociągiem czy komunikacją miejską, dojdziesz z nim tam, gdzie nie wjedzie auto z lawetą kajaków, i wypłyniesz na wodzie, której nie obsługuje żadna wypożyczalnia. Polska ma do tego mnóstwo małych, dzikich rzek i strug, dotąd praktycznie pomijanych przez turystykę. Dla części kajakarzy właśnie ta niepewność – że nie wiadomo, czy odcinek okaże się przepływalny – jest największą frajdą; sami sprawdzają, którędy da się przejść, i sami wytyczają szlak.
Jak podchodzę do packraftingu w Stanie Wody?
Najmocniejszy jestem na wodzie i tu chcę być przydatny. W mapie tryb „Po swojemu” daje pełny planer po całej polskiej wodzie – dla eksploratorów, packrafterów i bikerafterów. Część rowerową zostawiam wyspecjalizowanym aplikacjom (jak Komoot), a etap wodny bierzesz ode mnie; docelowo dołożę import i eksport GPX, żeby spiąć odcinek lądowy z wodnym w jeden ślad i mieć całą wyprawę w jednym pliku.
Packrafting – o czym pamiętać na początku?
Lekki sprzęt nie zwalnia z zasad – obowiązują te same reguły bezpieczeństwa: kamizelka, uwaga na zimną wodę i jazy. Packraft jest lekki i podatny na wiatr, więc na otwartej wodzie trudniej utrzymać kurs, a dzikie rzeki bywają płytkie i zarośnięte – licz się z częstym noszeniem łodzi i przedzieraniem przez zwały drzew. Weź też zapas na naprawę powłoki (łata i klej). Sprawdź przepisy: przez rezerwaty, jak dolna Pasłęka, potrzebna bywa zgoda, a spływ rzeką graniczną z Białorusią, Ukrainą lub Rosją – na przykład Bugiem – trzeba powiadomić placówkę Straży Granicznej najpóźniej dwie godziny wcześniej, płynąć wyłącznie za dnia (od pół godziny po wschodzie do pół godziny przed zachodem słońca) i trzymać się polskiej strony. Na granicach z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą te obowiązki nie obowiązują. Warto też sprawdzić, czy na danym odcinku nie wprowadzono czasowego zakazu przebywania w strefie nadgranicznej – zasięg takich zakazów zmienia się co kilka miesięcy. Na dziką, samotną wyprawę zawsze zostaw komuś plan trasy.